kariera na wideo

Gazeta.pl > gazetapraca.tv >  pracownia

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.tv

Pracoholizm po polsku

2009-06-22 16:27

Gdzie jest granica, po przekroczeniu której praca staje się dla nas zbyt ważna?

Dodaj swój komentarz:
Twój Pseudonim:
Twój Komentarz:
Komentarze:
08.11.09, 19:43
Zbysław
Ja przesiaduję w pracy po godzinach. Nie dlatego, że lubię. Nienawidzę. Chcę mieć pensję. Niech Pan Ekspert i Pani Redaktor, z całym szacunkiem, w dupę sobie wsadzą swoje wnioski wyciągane ze średniej ilości przepracowanych godzin (pom. 34 a 41,5, a takie daleko posunięte wnioski. Może by tak sobie przyswoić trochę statystyki?) Wyobraźcie sobie, że Pani Redaktor i Pan Ekspert mówią o zapracowaniu niewolników z antycznych Aten i Rzymu. I chrzanią (z całym szacunkiem) o pracoholizmie niewolników (bo jeden pracuje o dwie godziny więcej niż drugi). Pozdrawiam PS: To o statystyce było serio.
09.11.09, 19:18
KTOŚ
O CZYM ON MÓWI " URLOP NIE CIESZY" ITD... BZDURA
12.11.09, 22:16
borgia
pracuję, bo trzeba zczegoś życ - wolałabym spędzić ten czas chociażby na czytaniu książek prasy w kinie czy na koncercie -ale zwyczajnie na to mnie nie stać, albo będę zasuwać po kilkaniaście godzin albo na życie mi nie wystarczy. koniec, kropka.
17.11.09, 23:22
aga
Do niedawna lubiłam swoją pracę. Naprawdę i serio. Od kilku miesięcy rzygam nią, zwłaszcza że coraz więcej czasu na nią poświęcam ( pracują z "człowiekiem-żywą materią)i ciągle mało, mało, mało. Bo mam ambitną nową szefową, która stawia wymagania wszystkim. Niech stawia. Sensowne. Bo moja grupa w pracy i ogólnie zawodowa ma dość. Przedtem w pracy aby dobrze pracować mogłam liczyć na pomoc i wsparcie> pomagaliśmy sobie. To przynosiło efekty. Teraz się skończyło, bo nikt nie ma czasu, bo ciągle mało, mało mało. I mimo że zaczynam przsiadywac po godzinach też mało. Wiem że przez to i być może jestem " nieefektywna" Ale serce juz boli. I nie wiem czy nie powoli się staczam w deprechę. dziś po tzw. cięzkim dniu po raz pierwszy w życiu miałam ochotę totalnie się upić aby odreagować, zapomnieć.Jakie modne słowo "efektywność".Też mam poczucie winy że ide na urlop, bo tyle rzeczy nieskończonych. głupie, co? I po co ja tu to piszę? Ale wysyłam.
18.11.09, 21:27
sw
Faktycznie, pieprzą głupoty, zapieprzam bo muszę, zadań co najmniej tyle samo a zasobów mniej (ograniczają mi liczebność zespołu, fundusze również) Jestem przeszczęśliwy podczas każdego dnia urlopu a na co dzień ledwo zipię po całym dniu pracy (prawie zawsze ponad 8 godz). A jak w weekend muszę być w robocie to mnie szlak trafia ale muszę...
30.11.09, 21:37
Ewa
Wysłuchałam rozmowy z panem psychologiem - na jakiej podstawie Pan wydaje takie opinie? Pracuję dużo, bo mam lęk, że zostanę zwolniona, bo mam niskie poczucie wartości? Urlop mnie nie cieszy??? Nie mogę się doczekać urlopu, potrafię wypoczywać, nie boję się, że zostanę zwolniona, ale co mam zrobić? Powiedzieć klientowi, że nie przyjmę od niego kolejnego zamówienia, bo nie jestem pracoholikiem i chcę wyjść o 17.00? Oczywiście - mogę zrezygnować z pracy albo wymusić na szefie zatrudnienie kolejnej osoby, ale wszyscy wiemy, jak to wygląda w praktyce - dopóki się szefa nie postawi pod ścianą, to zawsze będzie mówił, że "nie ma sensu zatrudniać kogoś na zapas".
18.12.09, 11:51
JEBAC SYSTEM
BEZ PIENIEDZY TEZ SIE DA ZYC , JEBAC SYSTEM, JEBAC PRACE, JEBAC SZEFÓW !
30.12.09, 15:53
Pablo
To jest odwieczny problem. Po jednej stronie jest kasa i zadowolenie z pozycji w społeczeństwie, a z drugiej zdrowie, rodzina, itp. Często jest tak, że jesteśmy pracoholikami z własnego wyboru, bo są ludzie którzy pracują 8 godzin dziennie i im pensja wystarczy. Są też ludzie, którzy mają ambicje i jeśli mają tylko możliwość to pracują więcej. Prawda jest taka, aby dobrze zarabiać, trzeba dużo wiedzieć i dużo pracować. Mi zdarza się pracować po 20 godzin gdy terminy gonią, ale lubię też powiedzieć sobie do domu. Nie pamiętam czy kiedykolwiek byłem zestresowany urlopem, bo to błogosławieństwo. Niestety póki będziemy zazdrościć innym, będziemy obrzucani coraz to nowszymi, lepszymi, cenniejszymi rzeczami, wciąż będziemy pracoholikami. Trzeba umieć z czegoś zrezygnować, powiedzieć sobie dość, tego nie potrzebuję.
01.01.10, 13:21
bakarat
Każdy tydzień to 48-52 godz. pracy i jakoś nie płaczę nad losem
20.01.10, 15:12
ramzes
mam wyjebane na to prace trzeba szanować bo z robota jest ciezko jak cholera
23.02.10, 06:04
pracocholik-alkoholik
Ojjjj chyba jestem pracoholikiem, nie to, że kocham to co robię, ale dlatego, że chce robić coś innego a niestety za papierek i umiejętności muszę zapłacić z własnej kieszeni + rachunki, efekt uboczny i niestety niezbędny przynajmniej dla mnie, że muszę się upić w 7 wolny dzień abym mógł normalnie funkcjonować przez następne 6 dni i tak w kółko - efekt nie mam czasu na nic. Ale mam nadzieje, że to do czego dążę wyrwie mnie z błędnego koła i wyścigu szczurów, a przynajmniej przeniesie na wyższy poziom zarobków, bo o to tak na prawdę mi chodzi.
23.02.10, 19:36
mario
Pracowałem po 370 godzin co oni chrzanią, bo trzeba zczegoś życ